Witajcie w kolorowym, szalonym świecie Poppy Strike 2! Ta gra to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów akcji, strzelania i nieprzewidywalnych wyzwań. Przygoda zaczyna się w momencie, gdy odkrywamy, że nasze wesołe, pluszowe zabawki z dzieciństwa, które zawsze były dla nas źródłem radości, nagle zamieniają się w niebezpiecznych przeciwników. I to nie byle jakich, bo z atakami, które można porównać do najgorszych koszmarów z dzieciństwa!
W Poppy Strike 2 wcielamy się w dzielnego bohatera, który musi stawić czoła hordom tych nieprzyjaznych pluszaków. Główną misją jest nie tylko przetrwanie, ale także wydobycie swojej ulubionej zabawki sprzed lat, która została porwana przez te szalone stwory. W grze znajdziemy różnorodne poziomy, od kolorowych lasów po mroczne lochy, a każdy z nich oferuje unikalne przeszkody i przeciwników. Czasem czujesz się jak w bajce, innym razem... jak w horrorze. Ciekawe, czy to tylko moje wrażenie?
Mechanika gry to połączenie klasycznego strzelania z elementami skakania i unikania przeszkód. Mamy do dyspozycji mnóstwo broni, od prostych pistoletów po potężne wyrzutnie rakiet. Każda broń ma swoje unikalne właściwości, a ich wybór przypomina mi bardziej kombinowanie w kuchni, gdzie każdy składnik ma znaczenie. Przeciwnicy zaś? Cóż, są tak różnorodni, że czasem zastanawiam się, czy to naprawdę zabawki, czy może jakieś mutanty z innego wymiaru. Ich ataki są tak zaskakujące, że nie raz dałem się złapać na nieprzygotowanie!
Gra oferuje też tryb multiplayer, w którym możemy rywalizować z przyjaciółmi – to jak wspólne oglądanie memów, tylko z większą ilością akcji i emocji. Gotowy na to? Możemy brać udział w wyścigach o najlepszy czas przejścia poziomu lub po prostu wspólnie walczyć przeciwko falom przeciwników. Czasem zdarza mi się krzyczeć na ekran jak szalony, gdy przyjaciel przypadkiem zestrzeli moją ulubioną zabawkę…
Generalnie, Poppy Strike 2 to gra, która łączy w sobie humor, akcję i sporą dawkę nostalgii. Zaczynając przygodę, spodziewałem się typowej strzelanki, ale zaskoczyła mnie ilość emocji, które towarzyszyły mi podczas rozgrywki. Czułem dreszczyk emocji, gdy pokonywałem ostatniego bossa, który, swoją drogą, był bardziej przerażający niż większość potworów z gier RPG, w które grałem. Muszę przyznać, że wrócę do tej gry jeszcze nie raz!