Witajcie, miłośnicy zombie i nieziemskich przygód! Dzisiaj mam dla Was coś naprawdę ekstra – Zombie Mission 11. Jeśli kiedykolwiek marzyliście o tym, by zmierzyć się z hordami nieumarłych w towarzystwie przyjaciół, to ta gra jest stworzona dla Was! To jak połączenie ulubionych filmów o zombie z grami akcji i multiplayer – w jednym! Gotowi na to?
Zombie Mission 11 to kontynuacja znanej serii, w której po raz kolejny wkraczamy w świat pełen niebezpieczeństw, walcząc z nieumarłymi bestiami. W tej części dostajemy do dyspozycji jeszcze więcej emocjonujących misji, a także nowe, potężne umiejętności. Każdy z nas może wcielić się w jednego z bohaterów, który posiada unikalne zdolności! Wygląda to jak wyścig w Mario Kart, ale zamiast ścigać się, walczymy o przetrwanie. Czułem dreszczyk emocji, gdy pierwszy raz wcieliłem się w postać zdolną do eksplozji – nie ma nic lepszego niż wysadzić grupę zombie w powietrze!
Gra oferuje tryb, w którym można grać lokalnie lub online – idealna opcja, jeśli chcecie zasiąść z kumplami na kanapie lub wbić się w sieć, by sprawdzić, kto z Was jest najlepszym zabójcą zombie. Z początku myślałem, że lokalny multiplayer będzie bardziej emocjonujący… ale teraz uważam, że wspólna gra online z ekipą daje znacznie więcej frajdy! W końcu jak to się mówi, im więcej, tym weselej, zwłaszcza gdy wspólnie przetrwamy kolejną falę ataków.
Jeśli chodzi o grafikę, to jest ona bardzo kolorowa i stylowa, przypominająca nieco kreskówki, które oglądałem w dzieciństwie. Oczywiście, nie brakuje też mrocznych klimatów, które przypominają mi niektóre etapy z Resident Evil. W momencie, gdy dźwięki strzałów i krzyki zombie wypełniają pokój, czujesz się jak w kinie akcji, gdzie stawiasz czoła potworom rodem z najgorszych koszmarów.
Nie zapominajmy także o zadaniach! Każda misja to wyzwanie, które wymaga współpracy i dobrego planowania. Czasem zdarzało mi się zapomnieć, co mam zrobić… ale to tylko dodaje smaczku! Dla mnie Zombie Mission 11 to idealna gra na wieczory ze znajomymi, pełna śmiechu, emocji i, co najważniejsze, zombie. A kto nie lubi zabić paru zombie w dobrym towarzystwie?