Wyobraź sobie, że przenosisz się do czasów starożytnego Rzymu, gdzie życie legionisty to nie tylko kwestia noszenia hełmu i machania mieczem, ale także radzenia sobie z nieprzyjemnym zapachem zbroi po długim dniu w bitwie. Tak, właśnie tak wygląda Symulator rzymskiego legionisty – gra, która łączy w sobie epickie bitwy, zarządzanie armią i... codzienne zmagania legionistów, które wcale nie są takie epickie. A może jednak?
Już na samym początku, gdy uruchomiłem tę grę, poczułem dreszczyk emocji, gdy zobaczyłem moją postać w pełnym rynsztunku. Miałem wrażenie, że za chwilę pomacham mieczem na jakiejś wielkiej arenie, a nie tylko w nadziei, że nie spadnie mi hełm podczas biegu (co, jak się okazało, jest bardziej prawdopodobne, niż bym chciał). Symulator rzymskiego legionisty to nie tylko bitwy – to także interakcje z innymi legionistami, które przypominają życie w akademiku pełnym odrzutów, gdzie jedynym celem jest przetrwanie.
Generalnie, gra oferuje świetny balans między akcją a strategią. Możesz walczyć w trybie PvP, gdzie inni gracze próbują przejąć twoje terytorium, lub stawić czoła niekończącym się falom barbarzyńców w trybie kooperacji. Przyznam, że miałem chwilę, gdy myślałem, że wygramy tę bitwę – tylko po to, by w ostatniej chwili zobaczyć, jak mój towarzysz ginie od ciosu w plecy. Boli jak cholera, prawda? Szczerze mówiąc, czasem wolałem stać z boku i obserwować chaos, niż dać się złapać w wir bitewny.
Jeśli chodzi o wizualizacje, krajobrazy w Symulatorze rzymskiego legionisty są naprawdę piękne. Gdy biegniesz przez pola, czujesz wiatr we włosach (no dobra, może nie dosłownie, ale rozumiesz o co chodzi). Dźwięki są tak realistyczne, że miałem wrażenie, że ktoś właśnie wbił mi miecz w plecy – na szczęście tylko w grze. O ile dobrze pamiętam, nie brakowało tam także humorystycznych akcentów, które przypominały mi memy z internetu. Bo tak, nawet legioniści potrafią się śmiać.
Na zakończenie, Symulator rzymskiego legionisty to gra, która, mimo że potrafi zirytować, wciąga jak czarna dziura. Z początku myślałem, że to będzie tylko kolejny nudny symulator, ale teraz uważam, że to naprawdę świetna zabawa, zwłaszcza w towarzystwie znajomych. Na pewno jeszcze wrócę do tej gry – może w końcu nauczę się nie ginąć na samym początku bitwy…