The Last Man to gra wideo, która przenosi graczy w mroczny, postapokaliptyczny świat, gdzie przetrwanie staje się nie tylko wyzwaniem, ale i sztuką. Po globalnej katastrofie, która zdziesiątkowała ludzkość, stajemy się ostatnim przedstawicielem naszej cywilizacji. Czas na odwagę, spryt i nieco szaleństwa, aby stawić czoła niebezpieczeństwom czyhającym w każdej ciemnej uliczce, na każdym opuszczonym placu.
Kiedy po raz pierwszy włączyłem The Last Man, czułem dreszczyk emocji, bo oto miałem stanąć na czołowej linii walki o przetrwanie. Od razu wpadłem w wir akcji, eksplorując zrujnowane miasto, pełne tajemnic i niebezpieczeństw. Dźwięki były tak realistyczne, że, szczerze mówiąc, za każdym razem, gdy usłyszałem skrawek hałasu, miałem ochotę schować się za wirtualnym krzakiem. I muszę przyznać, że mój kot, który akurat w tym momencie spał obok, zareagował na mój krzyk, jakby to on był bohaterem tej opowieści...
Gra oferuje nie tylko niesamowitą atmosferę, ale także szereg unikalnych mechanik. Zbieranie zasobów, craftowanie sprzętu i walka z wrogami to tylko niektóre z elementów, które sprawiają, że The Last Man wyróżnia się na tle innych tytułów. Co ciekawe, można grać zarówno samodzielnie, jak i ze znajomymi, co dodaje smaczku do naszej przygody. Sam z moim kumplem, gdy pierwsze potwory rzuciły się na nas, poczuliśmy, jakbyśmy byli w jakimś epickim filmie akcji. Chyba tak było?
Nie będę ukrywał – czasami miałem wrażenie, że gra mnie prześladuje. W momencie, gdy myślałem, że znalazłem bezpieczne miejsce, pojawiali się przeciwnicy, którzy wydawali się bardziej zdeterminowani niż ja! Ale z każdą porażką, z każdym zgonem, wracałem silniejszy i bardziej zmotywowany. I generalnie, to chyba jest sedno tej gry – nieustanna walka z przeciwnościami losu, które potrafią być naprawdę złośliwe.
Podsumowując, The Last Man to tytuł, który przyciąga jak magnes i nie pozwala odejść. Wciągająca fabuła, odpowiednia dawka humoru (który pojawia się w najdziwniejszych momentach) oraz emocje, które towarzyszą każdemu kroku w tym świecie, czynią z tej gry prawdziwą perełkę. Jeśli szukasz czegoś, co wciągnie cię na długie godziny, to powinieneś spróbować. A może akurat spotkamy się na wirtualnych zgliszczach...