Pan Rewolwerowiec to gra, która przenosi nas w czasy Dzikiego Zachodu, gdzie każdy strzał to nie tylko kwestia celności, ale także szybkiego myślenia i umiejętności przetrwania. Wcielasz się w tytułowego bohatera, który nie boi się wyzwań i z całą pewnością nie zamierza wpaść w tarapaty bez walki. Gra łączy w sobie elementy przygodowe, akcji i RPG, co sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie – nawet jeśli jesteś bardziej typem kanapowca niż rewolwerowca.
Już na samym początku, kiedy pierwsze dźwięki gitarowej muzyki westernowej rozbrzmiewają w moich uszach, czuję, jak adrenalina wzbiera we mnie jak napotkany na drodze grizzly. Pan Rewolwerowiec to nie tylko strzelanka, to swoista podróż, której celem jest odkrycie tajemnic wrogów, a także zgłębianie mrocznych zakamarków miejskich zaułków. Grafika przypomina nieco stylizowane komiksy, co nadaje jej unikalny klimat. Czasami miałem wrażenie, że to jak oglądanie starego filmu – a może nawet meme'a z Internetu.
Nie da się ukryć, że gra zaskakuje różnorodnością zadań. Z początku myślałem, że to tylko łapanie bandytów i ochrona niewinnych, ale szybko zdałem sobie sprawę, że historia jest znacznie bardziej złożona. Czułem dreszczyk emocji, gdy stawiałem czoła nie tylko przeciwnikom, ale także moralnym dylematom, które zmuszały mnie do przemyśleń. Czy naprawdę warto ratować tych, którzy nigdy by mi nie pomogli? Czy to heroizm, czy naiwność?
Interakcja z innymi postaciami również jest na wysokim poziomie. Wkroczenie do saloonu, gdzie mogłem rozmawiać z wieloma NPC-ami, przypominało mi nieco spotkanie z kumplami w ulubionej knajpie – z tą różnicą, że tamtejsze konsumpcje kończyły się w dość krwawy sposób. Współpraca z innymi graczami w trybie kooperacji jest strzałem w dziesiątkę! Można brać udział w misjach, które są znacznie trudniejsze solo, a rozmowy na czacie przypominają przekomarzanie się z przyjaciółmi. Zresztą, kto nie chciałby pokazać swoim znajomym, jak sieje postrach w Dzikim Zachodzie?
Podsumowując, Pan Rewolwerowiec to gra pełna emocji, z wciągającą fabułą oraz humorem, który potrafi rozbawić nawet w najciemniejszych momentach. Generalnie, wydaje mi się, że każda sesja sprawia, że staję się lepszym rewolwerowcem, chociaż w rzeczywistości... No cóż, z celnością to ja mam jak z rzutem monetą – czasem trafiam, czasem pudłuję. Ale to wszystko dodaje uroku tej grze, prawda?