Okej, zasiądź wygodnie, bo mam dla ciebie coś, co sprawi, że twoje serce zacznie bić w rytm pixelowej przygody! Mówię o Steveman and Alexwoman 2, grze, która łączy w sobie wszystkie elementy, które kochamy w grach platformowych. Zaczynając od skakania przez przeszkody, poprzez zbieranie skarbów, aż po walki z bossami, to idealna mieszanka dla każdego miłośnika gatunku!
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, pomyślałem: A co to za nowość? Kolejny klon? Ale już po kilku minutach stwierdziłem, że Steveman and Alexwoman 2 ma w sobie coś, co wciąga jak serial na Netflixie. Grafika przypomina mi czasy, kiedy dinozaury chodziły po ziemi, a ja z zacięciem grałem w Mario na pierwszym Game Boyu. Ale, hej, w dobrym stylu retro tkwi magia!
W grze wcielasz się w dwóch bohaterów – Stevemana i Alexwoman. Każdy z nich ma unikalne umiejętności! Steveman to typowy twardziel z ciężkim młotem (może coś jak Thor, ale bez brody), podczas gdy Alexwoman potrafi skakać wyżej niż ja w moich najgorszych dniach w szkole. Razem tworzą zespół, który przechodzi przez poziomy, zbiera monety i pokonuje przerażające potwory (wiesz, te, które można zobaczyć tylko po 3 piwach).
Za co ich kocham? Za kooperację! Możesz grać z przyjacielem na jednym ekranie – co jest genialne, bo nic nie łączy ludzi tak, jak wspólne przeżywanie porażek i sukcesów w grze. Zaczynasz od poziomu, który wydaje się łatwy, ale po chwili przekonujesz się, że twoje umiejętności są na poziomie przypadkowy noob. Przyznaj, że każdy z nas był tam, gdzie masz 2 sekundy na reakcję, by nie spaść w przepaść.
Od dźwięków, które brzmią jak migotanie starych telewizorów, po grafikę, która przywołuje nostalgię, Steveman and Alexwoman 2 to prawdziwa jazda bez trzymanki. Ale tak, zdarzają się momenty frustracji, kiedy giniesz na najłatwiejszym poziomie. To jak skok do wody w zimny dzień – niby wiesz, co cię czeka, ale i tak sądzisz, że to będzie świetna zabawa. Chyba tak było?
Podsumowując, Steveman and Alexwoman 2 to gra, której nie można zignorować. To bardziej niż tylko gra – to przygoda, która łączy pokolenia. A więc, gotowy na to, by wciągnąć się w tę pixelową rzeczywistość? Bądź gotowy na śmiech, dreszczyk emocji i odrobinę irytacji – bo na końcu, kto by nie chciał przeżyć takiej przygody? Generalnie, czuję się jak w kinie akcji, które nie kończy się nigdy – w dobrym sensie!