Roll The Ball 2 to gra, która wciąga jak odkurzacz z lat 90. – nieważne, jak bardzo się opierasz, prędzej czy później się poddasz! To kontynuacja popularnej serii, która zmusza graczy do myślenia strategicznego, jednocześnie sprawdzając ich umiejętności rozwiązywania zagadek. Jak dla mnie, to jak patrzenie na kaloryfer w zimowy wieczór – wygląda chaotycznie, ale jak już się przyzwyczaisz, jest całkiem przyjemnie.
W Roll The Ball 2 nie ma żadnych zbędnych, rozwlekłych fabuł. Możesz zapomnieć o księżniczkach w opałach czy inwazjach zombie. Głównym celem jest poprowadzenie piłki z punktu A do punktu B, co wymaga sporego wysiłku umysłowego. Musisz przesuwać kafelki, aby stworzyć nieprzerwany szlak, po którym ta biedna piłka będzie mogła bez przeszkód toczyć się ku swojemu przeznaczeniu. Zaczynasz łatwo, ale z każdym poziomem wydaje się, że puzzle stają się bardziej pokręcone niż fabuła w najnowszym filmie Marvela.
Kontrole są proste jak budowa cepa – klikasz lub stukasz, przesuwając kafelki. Dla mnie to trochę jak gra w Tetris, ale w bardziej minimalistycznym stylu. Musisz być sprytny, bo nie wszystkie kafelki można przestawiać, a niektóre są bardziej upierdliwe niż te reklamowe banery, które wyskakują w najmniej odpowiednich momentach. Liczy się strategia, bo nagroda za ukończenie poziomu z jak najmniejszą liczbą ruchów daje poczucie satysfakcji, jakbyś właśnie zdobył pierwszego killa w Fortnite.
Ogólnie, Roll The Ball 2 to świetny sposób na spędzenie czasu i wciągnięcie się w rozwiązywanie zagadek. Gra może nie ma żadnej przesadnie epickiej fabuły, ale rekompensuje to genialnymi mechanikami rozgrywki i coraz trudniejszymi poziomami. Jeśli szukasz gry, która aktywuje twoje szare komórki, to nie musisz już dłużej szukać. I tak, jestem pewny, że w końcu stworzysz losową trasę dla piłki niczym Parkinson w Tańcu na rurze – wszystko to tylko po to, aby pokazać znajomym, kto tutaj rządzi! Chyba się zgadzacie, prawda?