Pixel Force to gra, która z miejsca przypomina mi czasy, gdy za każdym razem, kiedy włączałem konsolę, czułem się jak wewnętrznie rozdarty nastolatek, który z jednej strony pragnął być superbohaterem, a z drugiej – po prostu chillować z paczką przy browarze (no dobra, napój bezalkoholowy w moim przypadku). To, co dostajemy na talerzu, to pixelartowy festiwal, który przypomina mi najlepsze czasy klasycznych gier platformowych, ale z nowoczesnym sznytem, który sprawia, że czujesz się jak ryba w wodzie.
W Pixel Force wcielamy się w odważnego wojownika, który wyrusza na niebezpieczną misję pełną przygód. W sumie, to trochę jak planowanie sobotniego wyjścia z kumplami – z początku myślisz, że będzie spoko, a potem lądujesz w jakimś dziwnym miejscu, gdzie grają tylko techno (nawiasem mówiąc, ja w techno nie lubię… ale wracając do tematu!).
Mechanika gry jest prosta jak konstrukcja cepa: skaczesz, strzelasz i zbierasz power-upy, które sprawiają, że czujesz się jak król życia. Możesz grać zarówno lokalnie z kumplami na jednej kanapie (co jest zawsze pełne śmiechu i przekleństw, gdy ktoś nie potrafi skakać) jak i online z graczami z całego świata. No wiecie, ten moment, gdy znajdziesz kogoś, kto ma jeszcze gorsze umiejętności niż ty – czujesz się wtedy niczym mistrz świata!
Co więcej, dźwięki w grze są tak realistyczne, że czasem zapominam, że to tylko gra. Ruchy postaci są płynne, a grafika przypomina mi o dobrym starym NESie, tylko w odświeżonej wersji. Czułem dreszczyk emocji, gdy pierwszy raz pokonałem bossa, a jego wielkie pixelowe oczy patrzyły na mnie z przerażeniem... a może to ja tylko tak w wyobraźni miałem?
Warto też wspomnieć, że Pixel Force nie jest grą do przegapienia, zwłaszcza jeśli jesteś fanem platformówek. Generalnie, to idealna propozycja na długie wieczory z przyjaciółmi, gdy nic innego nie ma sensu. Co mnie zawsze bawi, to te wszystkie memy o grach, które mówią, że jeszcze tylko jedna gra – a potem wiesz, że skończysz grać do rana, a rano do pracy… no cóż, nie pierwszy raz, prawda?
Podsumowując, Pixel Force to gra, która dostarcza emocji, jak dobry film akcji, a jednocześnie sprawia, że czujesz się, jakbyś wracał do czasów dzieciństwa. Jeśli jeszcze nie spróbowałeś, to serio, masz szansę na przeżycie pixelowej przygody, jakiej dawno nie miałeś... a ja idę robić sobie popcorn na wieczór z grą!