2048 Billiards 3D to gra, która łączy w sobie emocje klasycznego bilarda z uzależniającą mechaniką 2048. Wyobraź sobie, że jesteś na stole bilardowym, ale wszystkie ruchy musisz planować jak w logicznej łamańce, a nie tylko walić w kulki jak w najlepszych lokalach. To jak połączenie szachów z pinball'em – a kto by nie chciał zagrać w coś tak odjechanego?
W grze stawiasz sobie za cel łączenie kul o tym samym numerze. Jeśli uda ci się połączyć dwa jedynki, powstaną dwójki, a te z kolei mogą złączyć się z innymi, tworząc czwórki. Brzmi znajomo, prawda? Na początku wydaje się łatwe, ale szybko przekonasz się, że to jak rozwiązywanie Rubika w ciemno – niby proste, ale nagle staje się wyzwaniem dla twojego umysłu.
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, myślałem, że to będzie kolejne jeden na milion tytułów. Ale szczerze mówiąc, już po kilku minutach miałem dreszczyk emocji, gdy moje kulki zaczęły się łączyć, jakby były na jakiejś imprezie w stylu ballek. Dźwięki były tak realistyczne, że miałem wrażenie, że naprawdę znajduję się w lokalnym pubie, a nie przed komputerem. Przyznaj, to nie zdarza się codziennie!
Jeśli chodzi o grafikę, to odczuwam pewne wahania. Z jednej strony, 3D prezentuje się naprawdę nieźle, ale czasem miałem wrażenie, że kule poruszają się jakby były zrobione z galaretki... Może to kwestia mojego laptopa, a może tak miało być? Mimo wszystko, atmosfera jest przyjemna, a kolory przyciągają wzrok jak najnowsze skórki w Fortnite.
Gra oferuje tryb singleplayer, który pozwala na rywalizację z samym sobą. Możesz spędzić godziny, starając się pobić swój rekord. Różni znajomi, z którymi grałem, zaczęli krzyczeć Kto ma lepszy wynik, ten jest mistrzem świata! - co w zasadzie wzbogaciło nasze wieczorne spotkania. Zastanawiam się, czy to zdrowe rywalizować o wirtualne kule...
Generalnie, 2048 Billiards 3D to tytuł, który może rozkręcić każde spotkanie towarzyskie, ale i samemu dostarczyć solidnej dawki wyzwań. Jednak, uwaga! Gra może wciągnąć jak najnowsza seria ulubionego serialu na Netflixie – tylko nie zapomnij zrobić przerwy, bo można wpaść w wir na dłużej, niż się planowało!