Viking Brawl to gra, która przeniesie cię w sam środek skandynawskiego chaosu, gdzie wojownicy Wikingowie stają do brutalnych, ale pełnych humoru walk. Z początku myślałem, że to będzie kolejna bijatyka, gdzie wirtualne postacie będą tylko gapić się na siebie, ale wow, jak to się zmienia!
Nie ma tu miejsca na nudę. Kiedy po raz pierwszy uruchomiłem tę grę, czułem dreszczyk emocji, jakby przystępował do walki z mitycznym potworem. Zresztą, w pewnym sensie tak było – każdy mecz to jak starcie z samym sobą. Bo powiedzmy sobie szczerze, często zdarza się, że najwięcej bólu zadajemy sobie sami, a nie przeciwnikom.
Walki odbywają się w naprawdę zróżnicowanych lokacjach, od zaśnieżonych gór po malownicze fiordy, które wyglądają jakby wyszły prosto z pocztówki. A dźwięki? Przyznam, że były na tyle realistyczne, że gdy usłyszałem dźwięk topora uderzającego w tarczę, poczułem, jakby ktoś właśnie próbował rozwalić mojego grilla na działce. Tak, to był ten moment, kiedy myślałem, że coś mi się zmysły pomieszały.
Gra nie tylko oferuje emocjonujące pojedynki, ale także tryby kooperacji, gdzie możesz dołączyć do znajomych. Ja i moi kumple często siadaliśmy razem, by bawić się w trybie online. Najpierw było śmiesznie, potem zaczęliśmy się wydzierać na siebie jak w prawdziwej bitwie. Generalnie, to był miks radości i frustracji, bo jeden z nas zawsze zapominał o blokowaniu ataków…
O ile dobrze pamiętam, gra pozwala na walki do czterech graczy jednocześnie. To jak mini turniej w twoim salonie – z popcornem w ręku i krzykami przyjaciół w tle. I tak, jest to zdecydowanie gra, która wywołuje uśmiech na twarzy, ale i momenty pełne autoironii, gdy nagle lądujesz na ziemi, bo próbowałeś zrobić jakiś niesamowity combo. Dobrze, że nikt tego nie nagrywał… przynajmniej mam taką nadzieję.
Wikingowie, bitwy, humor i adrenalina – to wszystko składa się na Viking Brawl. Dla mnie to nie tylko gra, to prawdziwe doświadczenie, które łączy w sobie elementy rywalizacji i współpracy. A gdy po każdej walce czuję się jakby przeszedł przez prawdziwą bitwę, to znaczy, że ta gra naprawdę działa. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak mogłem żyć bez niej wcześniej. Gotowy na to?