Hobo 7 to kolejna odsłona serii, która przenosi nas w szaloną podróż przez świat ulicznych wojowników, gdzie nie ma miejsca na nudę! W tej grze wcielamy się w postać tytułowego Hobo, który - jak to zwykle bywa - znowu trafił w kłopoty. Ale spokojnie, nie jest sam! Czeka na niego cała gama równie pokręconych postaci i absurdalnych sytuacji, które sprawią, że nie będziesz mógł się oderwać od ekranu.
Na start, gdy uruchomiłem tę grę po raz pierwszy, miałem mieszane uczucia. Przypomniałem sobie, jak w Hobo 6 walczyłem z robotami, a teraz? Teraz znalazłem się w jakimś futurystycznym mieście, z dźwiękami przypominającymi wczesne odcinki Futuramy. Czułem dreszczyk emocji, gdy zacząłem eksplorować różne lokacje, a każdy krok prowadził mnie do jeszcze bardziej absurdalnych zadań. Jak można było nie uśmiechnąć się, gdy podczas walki z cybernetycznymi przeciwnikami, Hobo robił te wszystkie dziwne ruchy, jakby tańczył do muzyki z lat 80-tych?
W Hobo 7 mamy do czynienia z mnóstwem nowych umiejętności i combo! Możesz zadać ciosy, które sprawią, że Twój przeciwnik poczuje się jak w kiepskim filmie akcji. Gra oferuje zarówno tryb single-player, jak i kooperację, więc możesz zagrać ze znajomym i wspólnie pokonywać kolejne poziomy. W zasadzie każda misja to jak odcinek reality show, gdzie Hobo musi zmierzyć się z wyzwaniami, które nie mają sensu (ale w dobrym sensie!).
Jednak, szczerze mówiąc, zdarzają się momenty, gdy gra potrafi wkurzyć. Czasami myślisz, że już wygrana na wyciągnięcie ręki, a tu nagle... bum! Wrogowie pojawiają się znikąd, a Ty musisz powtarzać poziom. Chociaż z drugiej strony, to dodaje smaczku. Przyjemność z przełamania trudności jest nie do opisania, jak wygrana w ulubionej grze planszowej po kilku nieudanych próbach.
Generalnie, Hobo 7 to gra, która łączy humor z akcją, oferując wszystko, czego można chcieć od gry tego typu. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że znowu zainwestuję godziny w walki z absurdami. Może i Hobo to nie jest idealny bohater, ale w tej grze... no cóż, kogo to obchodzi? Chyba tak było, że każdy na ulicy mógłby być Hobo - w końcu w każdym z nas drzemie odrobina bezczelności i chęci do walki o swoje!