FPS Assault Shooter to gra, w której adrenalina leje się strumieniami, a pociski latają jak gołębie w parku, tylko że te gołębie są uzbrojone i nienawidzą ciebie. Wyposażony w arsenał broni od nowoczesnych karabinów po klasyczne strzelby, będziesz mógł zasmakować w doznaniach, które przyprawią cię o dreszczyk emocji, a może nawet lekki zawrót głowy. A wszystko to na niesamowitych mapach, które wyglądają jakby wyszły prosto z najstraszniejszych snów... a może raczej, z najlepszych filmów akcji. Gotowy na to?
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, pomyślałem: Aha, kolejny strzelanina, pewnie nic nowego. Ale szczerze mówiąc, po pierwszych minutach grania byłem tak wciągnięty, że zapomniałem o wszystkim – nawet o obiedzie, który przypalał się w piekarniku. Każde wystrzałowe starcie z przeciwnikami przypominało mi moje ulubione wątki z Call of Duty, ale z pewnym sznytem świeżości. Moje palce wciskały przyciski jakby miały życie w swoich rękach, a dźwięki wystrzałów były tak realistyczne, że na chwilę poczułem, jakbym naprawdę stał na polu bitwy.
W grze możesz wybierać między różnymi trybami – od klasycznego team deathmatch, gdzie ciśnienie rośnie jak w najlepszych memach o rage'ach, po bardziej złożone misje, które wymagają współpracy z innymi graczami. Bo kto nie chciałby zagrać w drużynie z przyjaciółmi, przeżywając chwile chwały (lub porażki) na jednym ekranie? A jeśli jesteś typem samotnego wilka, to tryb PvP jest właśnie dla ciebie!
Na szczęście, gra nie skupiła się wyłącznie na strzelaniu. Mamy tu także system rozwoju postaci i personalizacji broni – coś, co sprawia, że czujesz się jak mały artysta na polu bitwy, malujący krwawym kolorem swoje arcydzieła. Kiedy wybierałem dodatki do mojego karabinu, czułem się jak wielki inżynier z filmu o Bondzie, gotowy na wszystko. Chociaż, muszę przyznać, czasem wybierałem tak dziwne kombinacje, że śmiałem się do siebie, przypominając sobie memy o najgorszym loadoutcie.
Ogólnie rzecz biorąc, FPS Assault Shooter to gra, która potrafi wciągnąć na długie godziny. Kiedy przeglądam swoje statystyki, duma zmieszana z lekkim wstydem to moje codzienne emocje. Czasem myślę, że na pewno coś mi umknęło... Ale czy nie w tym rzecz, żeby eksplorować, próbować nowych strategii i dzielić się tym z innymi? Zresztą, kto wie, może twoje imię też trafi na listę najlepszych graczy, a to już byłoby coś!