Werebox 2 to kontynuacja fenomenalnej gry logicznej, która wciągnie cię niczym niekończąca się kolejka górska! W tej grze będziesz musiał przejść przez zawirowania umysłu, rozwiązując zagadki w różnych poziomach, które są tak pokręcone, że czasami sam nie wiem, jak się w nie wkręciłem.
W Werebox 2 wcielasz się w sympatycznego, nieco tajemniczego bohatera – Wereboxa, który dąży do odzyskania swojego porwanego przyjaciela. Ale to nie jest zwykła misja ratunkowa! Przygotuj się na różnorodne pułapki, przeszkody i wyzwania, które będą się na ciebie czaiły na każdym kroku.
Gra oferuje zupełnie nowe mechaniki, które sprawiają, że rozwiązywanie zagadek jest jeszcze bardziej ekscytujące. Dzięki możliwości przekształcania Wereboxa w różne kształty, możesz manipulować otoczeniem jak w najlepszym filmie akcji – a pamiętaj, nie ma akcji bez odrobiny dramatu! Czułem dreszczyk emocji, gdy tylko wpadłem na genialny pomysł, by przeistoczyć się w kostkę i przeskoczyć nad przepaścią. To było jak przeskoczenie nad tramwajem w godzinach szczytu – adrenalina na maksa!
W Werebox 2 nie tylko sam będziesz się bawić, ale także możesz zaprosić znajomych do rywalizacji w trybie multiplayer. A jeśli masz ochotę na współpracę, wspólnie możecie odkrywać ukryte sekrety, które czekają na was na każdym poziomie. Z początku myślałem, że gra jest jedynie dla samotników, ale teraz uważam, że wspólne rozwiązywanie zagadek to czysta przyjemność!
Muzyka w grze jest tak wciągająca, że miałem wrażenie, że jestem w samym sercu festiwalu gier. Dźwięki były tak realistyczne, że czasem zapominałem, czy to gra, czy może już wpadłem w trans. A gdy spojrzałem na moją postać w akcji, pomyślałem, że to trochę jak oglądanie głównego bohatera w jakimś blockbusterze, tylko że bez specjalnych efektów – chociaż przyznam, niektóre poziomy wyglądały jak z najnowszej produkcji Marvela.
Generalnie, Werebox 2 to tytuł, który warto sprawdzić, jeśli szukasz gry, która jest wyzwaniem, ale jednocześnie daje sporo radości. Trudno mi powstrzymać się od zagrania w to jeszcze raz, bo... cóż, to jak wracanie do ulubionej kawy w zimowy poranek. Gotowy na przygodę?