Ultimate Robo Duel 3D to gra, która przenosi nas w futurystyczny świat robotów, gdzie zacięte pojedynki nie tylko o chwałę, ale i o przetrwanie stają się codziennością. Wyobraź sobie, że jesteś pilotem potężnego robota, który nie tylko ma za zadanie zniszczyć przeciwnika, ale też pokazać, kto tu rządzi w tej cybernetycznej arenie! Tak, to właśnie ten typ rozgrywki, który sprawia, że serce bije szybciej, a adrenalina skacze przez sufit!
W grze możemy wybrać różne roboty, każdy z nich ma swoje unikalne umiejętności i style walki. Zaczynasz od podstawowego robota, ale w miarę postępów w grze, zdobywasz punkty, które pozwalają na odblokowanie bardziej zaawansowanych modeli. Czułem dreszczyk emocji, gdy po raz pierwszy wsiadłem do mojego robota, myśląc sobie: No dobra, czas pokazać, co potrafisz! Ale, szczerze mówiąc, na początku wyglądałem bardziej jak bezrobotny robot na emeryturze niż zabójcza maszyna, haha!
Gra oferuje zarówno tryb kooperacji, gdzie możecie z kumplami zorganizować drużynowe starcia, jak i tryb rywalizacji, który sprawia, że nawet najnudniejsze popołudnie nabiera kolorytu. Kiedy grałem z przyjaciółmi, to było jak oglądanie meczu na giełdzie, kiedy jedna akcja przynosiła zyski, a inna totalną klapę. Zdarzało się, że śmialiśmy się do łez, a czasami przerzucaliśmy się przekleństwami, bo kto by pomyślał, że robot może trafić w powietrzu tylko... no, w moją twarz!
Walka jest pełna efektów wizualnych, a dźwięki są tak realistyczne, że momentami czułem się, jakbym stał na prawdziwej bitwie robotów. Można to porównać do spaceru po parku w deszczowy dzień — przyjemne uczucie, ale z nutką niepewności, co się wydarzy, bo zawsze jest szansa, że dostaniesz w łeb od kogoś innego. Dźwięki, wybuchy i odgłosy mechanizmów sprawiają, że naprawdę zanurzasz się w grze.
Ogólnie, Ultimate Robo Duel 3D to tytuł, który warto sprawdzić, szczególnie jeśli jesteś fanem robotów i mniejszych wojen. Choć z początku myślałem, że to będzie zwykła bijatyka, to teraz uważam, że to świetny sposób na spędzenie czasu z przyjaciółmi. Gotowy na to, by stać się królem areny? O ile dobrze pamiętam, ja już tam jestem, haha!