Obudź się kolego to gra, która wciąga jak kawa o poranku – niezdrowa, ale nie możesz się od niej uwolnić! W tej przygodowej grze wcielasz się w postać, która, cóż, ma problem z porannym wstawaniem. Każdy dzień to nowa misja, aby zmierzyć się z opornym budzikiem, pokonać kanapowe potwory i, co najważniejsze, dotrzeć do pracy na czas, zanim szef zacznie szukać nieobecnych!
Na samym początku, gdy pierwszy raz odpaliłem tę grę, pomyślałem: To ja, dosłownie ja, w moim piżamie i z kubkiem kawy w ręku!. Szczerze mówiąc, klimat był tak znajomy, że czułem się jakby twórcy dosłownie zerknęli mi przez ramię podczas porannych zmagań. Przechodzenie przez labirynt codziennych obowiązków w otoczeniu przypominającym reminiscencje z mojego własnego mieszkania to czysta frajda, ale również nieco przerażające.
No dobra, ale co takiego wyróżnia Obudź się kolego? Gra oferuje kilka unikalnych mechanik, które sprawiają, że każdy dzień to nowa przygoda. Możesz wybrać różne taktyki: czy postawisz na szybką kawę, czy może skusisz się na zdradzieckie drzemki? Gdy próbujesz uniknąć niechcianych interakcji z kanapowymi potworami (czyli po prostu znajomymi, którzy namawiają cię na jeszcze jedną grę planszową), czujesz dreszczyk emocji. Czy zdążysz? A może znowu wylądujesz w chaosie, próbując odnaleźć klucze do mieszkania?
Gra nie jest pozbawiona momentów frustracji. Czasami po prostu nie możesz wstać z tej kanapy (wielu z nas zna ten ból!). Ale z drugiej strony, każdy sukces – nawet drobny – smakuje jak świeżo upieczony croissant! Zdecydowanie polecam grę w trybie kooperacyjnym z przyjaciółmi; wspólne zmagania z porannymi trudnościami to świetna zabawa. Możecie wszyscy cieszyć się wspólnym ujawnianiem kolejnych przeszkód, które stają na waszej drodze.
Generalnie, Obudź się kolego to gra, która przyciąga jak magnetyczny budzik. I chociaż czasem można się poczuć przytłoczonym, to i tak wciąga jak najlepsze memy o porannym wstawaniu. Gotowy na to, by się obudzić? Czas wstać z kanapy i zmierzyć się z wyzwaniami, które czekają na ciebie w tej zwariowanej przygodzie! A może jednak jeszcze jedna drzemka…?