Mega City Missions to gra, która przenosi nas w sam środek tętniącego życiem metropolitalnego świata pełnego niebezpieczeństw, wyzwań i... absurdalnych sytuacji, które sprawią, że zaśmiejesz się do łez. Wyobraź sobie, że jesteś superbohaterem, który nie tyle ratuje świat, co stara się załatwić codzienne sprawy w wielkim mieście. Brzmi nieźle, prawda? No to gotowy na to?
W Mega City Missions wcielasz się w jednego z bohaterów, każdy z własnymi unikalnymi umiejętnościami. Od niewidzialnych ninja po ekscentrycznych wynalazców – wybór jest szeroki! Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, myślałem, że wyruszę na epicką przygodę, ale szybko okazało się, że muszę odnaleźć zgubione koty i naprawić zepsute maszyny vendingowe. No cóż, życie superbohatera potrafi być naprawdę... banalne. Ale w tej banalności tkwi urok!
Kiedy biegłem ulicami miasta, a dźwięki samochodów i krzyki ludzi były tak realistyczne, że czułem się jak na prawdziwym chodniku (choć bez poślizgu na bananie), zrozumiałem, że ta gra to coś więcej niż tylko zbieranie punktów. Każda misja to mini-przygoda, gdzie czasami trzeba współpracować z innymi graczami, a czasem... próbować ich zabić, bo czemu by nie? Pomieszanie trybów kooperacji i rywalizacji to zdecydowany plus!
W sumie, stawiając się w roli superherosa, czułem dreszczyk emocji, gdy na ekranie pojawiały się kolejne wyzwania. Oczywiście, nie obyło się bez frustracji. Aż do momentu, kiedy zapomniałem, że muszę zjeść obiad i zamiast tego spędziłem trzy godziny na walce z psem przebranym za robota... No cóż, jak mawiają – to tylko gra.
Pewnie zastanawiasz się, do czego porównać Mega City Missions? Hmm... może do GTA – tylko z mniejszymi misjami kryminalnymi, a z większą ilością humoru i absurdów. Z początku myślałem, że to będzie kolejna nudna produkcja, ale teraz uważam, że to świetna gra na spędzenie czasu z przyjaciółmi. Takie małe, niegroźne szaleństwo!
Pamiętaj, że w świecie gier wszystko jest możliwe, nawet jeśli oznacza to, że musisz uratować miasto przed katastrofą, a przy okazji… sprzątać po psach. I tak, czasami zdarza mi się zadać pytanie: Dlaczego ja to robię?. Ale chwilę później już tylko się śmieję.