3.152

Jelly Dye

4/5(ocen: 8)📅2022 Feb 26
Jelly Dye

Jelly Dye to gra, która wciągnie cię jak gąbka w wodę – dosłownie! Wyobraź sobie świat, w którym kolorowa galaretka rządzi i gdzie możesz zmieniać ich kolory jak chcesz. Rozgrywka opiera się na prostym, ale niezwykle satysfakcjonującym pomyśle – polegającym na farbowaniu żelków, aby stworzyć najbardziej oszałamiające kombinacje kolorów. To nie tylko zabawa, to prawdziwa uczta dla oka!

Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, miałem wrażenie, że przeniosłem się do cukierkowego raju, gdzie wszystko jest w pastelowych barwach. Szczerze mówiąc, czułem dreszczyk emocji, gdy widziałem, jak moje żelki zmieniają się na moich oczach. Jak w najlepszych momentach Disney’a! Ale, ale, zanim zaczniemy snuć kolejne opowieści o słodyczach, warto wspomnieć, że Jelly Dye to nie jest tylko o kolorach. To także o strategii i kreatywności. Musisz myśleć jak artysta, ale też jak mały chemik, który wie, które kolory zmieszać, by uzyskać coś wyjątkowego.

Mechanika gry jest prosta i intuicyjna. Używasz palety kolorów, by farbować żelki w różnych wzorach. Są tu tryby, które pozwalają na współzawodnictwo (PvP – tak, to od zawsze cieszy się popularnością!) oraz kooperację, gdzie możesz dzielić się swoimi dziełami z innymi graczami online. Zaczynasz jako nowicjusz, ale z każdym poziomem pnąc się wyżej, ucząc się, jak łączyć kolory w genialny sposób. Generalnie, gra wygląda tak, że po pewnym czasie zaczynasz widzieć cały świat w kolorach żelków... a przynajmniej ja tak miałem.

Przyznam szczerze, że momentami bywało frustrująco – czasami wydawało mi się, że moje żelki żyją własnym życiem, a ja jestem tylko ich kolorowym marionetkarzem. I wiecie co? To chyba najlepsze w tej grze – wciągnie cię i sprawi, że będziesz chciał wracać po więcej. I tak, nie jest to gra dla graczy hardcore’owych, ale dla tych, którzy szukają relaksu w kolorowym świecie, z humorem i odrobiną ironii.

Na koniec, jeśli jesteś fanem gier typu casual i lubisz zabawę z kolorami, Jelly Dye jest zdecydowanie czymś, czego nie powinieneś przegapić. Mówię to z doświadczenia, bo po każdej sesji czuję się jak artysta, który właśnie zakończył swoje dzieło. I wiesz co? Może nie wygram Oscara, ale przynajmniej mam swoje kolorowe żelki! Czyż to nie wystarczy?