Death Race Rivals to gra, która łączy emocje wyścigów z brutalnością, której może pozazdrościć niejeden film akcji. Wyobraź sobie, że jesteś za kierownicą potężnego pojazdu, który nie tylko ma przyspieszenie rodem z Formuły 1, ale także zdolności do rozjeżdżania przeciwników niczym w grze Twisted Metal. To dokładnie to, co oferuje Death Race Rivals – adrenalina i chaos w jednym. Gotowy na to?
Na początku, gdy po raz pierwszy uruchomiłem tę grę, myślałem: Co to za szaleństwo?. Szybkie wprowadzenie do fabuły, które przypomina mi trochę Mad Maxa, od razu przekonało mnie, że nie będzie to typowy wyścig. Każdy z graczy wciela się w postać, która musi przetrwać w świecie pełnym niebezpieczeństw, rywalizując z innymi o tytuł najlepszego kierowcy. Dźwięki były tak realistyczne, że czułem prawie zapach spalin, a silniki brzmiały jak symfonia z piekła rodem.
Podczas rozgrywki, miałem okazję korzystać z różnorodnych broni i umiejętności, które można aktywować w czasie rzeczywistym. To niczym w Call of Duty, ale na czterech kołach. Od wybuchowych pułapek po taranowanie przeciwników – możliwości są praktycznie nieskończone! I wiecie co? Z początku myślałem, że te dodatkowe mechaniki mogą być zbyt skomplikowane, ale teraz uważam, że to właśnie one dodają głębi całej zabawie.
Gra oferuje zarówno tryb kooperacji, gdzie można zasiąść przed jednym ekranem z kumplami, jak i intensywne pojedynki PvP online. Czułem dreszczyk emocji, gdy wpadłem na moich znajomych w sieci. Ich złośliwe komentarze na czacie sprawiały, że każda porażka bolała jeszcze bardziej. Z każdą rozgrywką nabierałem doświadczenia, a stawka rosła. I, szczerze mówiąc, parę razy zdarzyło mi się rzucić kontrolerem z frustracji…
Mimo to, Death Race Rivals to gra, która dostarczyła mi wielu godzin świetnej zabawy. I, o ile dobrze pamiętam, w końcu udało mi się zdobyć tytuł mistrza w moim kręgu znajomych. Generalnie, jeżeli szukasz wyścigów z odrobiną humoru, przemocą i dozą szaleństwa – to jest to gra dla Ciebie. Zdecydowanie polecam, chyba że nie lubisz jeździć po torach, które wyglądają jak krew i prochy…