Atari Asteroids to klasyka gier wideo, która od lat 70. XX wieku robi furorę na salonach gier. Wyjątkowo prosta, a zarazem niezwykle wciągająca, ta gra stała się jednym z filarów gamingowego świata, niczym święty Graal dla fanów kosmicznych przygód. Wcielasz się w pilota statku kosmicznego, który ma za zadanie zestrzeliwać asteroidy i uciekać przed wrogo nastawionymi statkami obcych. Prosto? Chyba nie do końca…
Pierwsze wrażenie? Czułem dreszczyk emocji, gdy po raz pierwszy uruchomiłem tę grę w swoim dzieciństwie. Prosta grafika, składająca się z białych kształtów na czarnym tle, przypominała mi, wiecie, te stare filmy science fiction, gdzie wszystko wyglądało jakby powstało w programie Paint. Ale uwierzcie mi, w tej prostocie kryje się cała moc! Gdy asteroidy zaczęły zbliżać się do mnie, a ja próbowałem wykonać manewr, żeby nie zostać roztrzaskanym na kawałki, czułem się jak Han Solo w siodle. Cudowne uczucie!
Nie da się ukryć, że gra ma swoje wymagania – a dokładniej, wymaga od nas nie tylko refleksu, ale i strategii. Co prawda, są momenty, kiedy asteroidy zaskakują nas swoim nagłym znikaniem, a ja myślę sobie: Chyba zapomniałem o grzybkach w tym weekendowym graniu?. Ale bez jaj, to właśnie czyni tę grę tak emocjonującą! Kiedy zestrzelisz kilka asteroid, a potem nagle wpada w Ciebie statek obcych, czujesz, że to była chwila braku fokusa…
W grze nie brakuje też humorystycznych momentów. Pamiętam, jak kiedyś grałem z kolegą, który był pewny siebie jak typowy gamer podczas maratonu – myślał, że zabije wszystkie asteroidy bez problemu. Po pięciu minutach wpadł w panikę, strzelając we wszystkie strony, jakby próbował obronić się przed atakiem zombie. No cóż, jeszcze się z tego śmiejemy!
Generalnie, Atari Asteroids to gra, która wciąga jak świeżo upieczona pizza w piątkowy wieczór. Jeśli szukasz wyzwania, które połączy stare z nowym, to zdecydowanie powinieneś spróbować! A jeśli nie, to cóż, zawsze możesz wrócić do Fortnite’a. Ale, szczerze mówiąc, nie ma to jak klasyka!