Asphalt Retro to fantastyczna gra wyścigowa, która przywraca do życia magię klasycznych wyścigów z lat 80. i 90. Dzięki niezwykłej estetyce, która jakby wypadła prosto z kaset VHS, przenosi nas w czasie do ery, kiedy to auto to był król szos, a napotkana na drodze wieśniaczka nie bała się machać ręką, gdy tylko mijaliśmy ją z prędkością światła.
W Asphalt Retro nie chodzi tylko o szybkie samochody i zakręcone trasy; to także powrót do czasów, kiedy gry nie miały jeszcze mikropłatności, a jedynym wyzwaniem były zbierane punkty oraz rywalizujący z nami gracze. Tak, dobrze przeczytałeś, bracie – nie ma tu miejsca na pay-to-win. Zamiast tego możesz cieszyć się uczuciem adrenaliny, gdy wbijasz się w zakręt z prędkością 200 km/h... i, szczerze mówiąc, czasem kończy się to odrobinę dramatycznie, ale kto by się tym przejmował!
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, pomyślałem: Czemu ja nie ścigałem się w ten sposób na podwórku jako dzieciak? Wspaniała muzyka w stylu synthwave, emocjonujące tory oraz retro samochody, które aż proszą się o wyjeżdżenie na asfalt, to coś, co natychmiast mnie wciągnęło. Dźwięki silników były tak realistyczne, że miałem wrażenie, iż zaraz wpadnę w najeżdżający mnie ruch uliczny.
Gra oferuje szeroki wachlarz trybów, począwszy od klasycznych wyścigów, przez tryby kooperacyjne, aż po zacięte rywalizacje PvP. Z moim kolegą z klasy, który jest znanym w sieci streamerem, spędziliśmy długie godziny, próbując zdominować ranking. On był lepszy, ale to ja miałem więcej szczęścia. Chyba tak było?
Mechanika gry, z jej unikalnymi power-upami i niesamowitymi trasy, sprawia, że każdy wyścig jest niespodzianką. Generalnie, czasem wydaje mi się, że trasy są tak kręte, że można by je porównać do mojego życia – pełne zakrętów, pułapek i zaskakujących zwrotów akcji. Czułem dreszczyk emocji, gdy w ostatnich sekundach wyprzedzałem rywala na linii mety. Co za uczucie!
Bez dwóch zdań, Asphalt Retro to gra, która łączy pokolenia. Jeśli jesteś fanem klasycznych wyścigów, nie możesz jej przegapić. A jeśli nie jesteś, to... cóż, może spróbujesz, bo w końcu nigdy nie jest za późno, prawda? A, i pamiętaj – nie daj się wciągnąć w rywalizację z mamą. To może być zbyt osobiste... 😉