Ach, Snake Classic! To jakby podróż do dzieciństwa, w którym spędzałem godziny, zarywając noce w imię zbierania owoców i unikania zaplątania się w własny ogon. Fajne jest to, że twórcy zrozumieli, że nostalgia to złoty klucz, bo dodali nie tylko nowoczesny sznyt, ale i aż sześć unikalnych trybów – od klasyka po Condo i Rail. I pomyśleć, że kiedyś wystarczał mi tylko ten prosty, zielony wąż...
Zacznijmy od tego, że sterowanie jest intuicyjne jak jazda na rowerze (o ile pamiętasz, jak to się robi). Na PC wystarczy, że w luksusowy sposób wciskasz klawisze WASD lub strzałki, a na mobilu wystarczy jeden gest palca, by twój wąż ruszył w wymarzoną stronę. To jakby tylko na Ciebie czekał, a Ty musisz tylko nalać mu soków z owoców, których tak pragnie! Czułem dreszczyk emocji, gdy zdobywałem kolejne klejnoty… Każdy zebranie to jak mała wygrana na loterii!
Przyznam, na początku byłem sceptyczny. Myślałem, że to tylko kolejna prosta gra, ale im dłużej grałem, tym bardziej wciągała mnie możliwość dostosowania mojego węża z wyszukanymi skinami! Prawie jak zakup nowego ciucha, tylko że ma to prawdziwy styl w świecie gier. I ta opcja grania w trybie multiplayer! Konkurencje z innymi graczami potrafi być mniej więcej tak emocjonująca jak finał Ligi Mistrzów, zwłaszcza gdy próbujesz nie wkręcić się w własny ogon, co w sumie by było dość żenujące.
Ale wracając do sedna sprawy - jest w tym też coś dla każdego! Doprawdy, od młodszych po starszych, każdy znajdzie coś dla siebie. No i ta wielojęzyczność – szczerze mówiąc, myślałem, że korzystanie z tych opcji językowych to przestarzały pomysł, ale prawdę mówiąc, działa to świetnie.
Podsumowując, Snake Classic to nie tylko ożywienie starych wspomnień, ale także nowa przygoda, która zaskoczy niejednego gracza. Tak jak powiedział mój ulubiony streamer – gry powinny być przyjemnością, a nie katorgą! Więc, gotów, by dać swojemu wężowi drugie życie? Bo ja nie mogę się doczekać kolejnej sesji!...