Księżniczki: Spotkanie to gra, która z miejsca wciąga w świat baśni i magii. Tutaj nie tylko musisz ratować księżniczki, ale także odkrywać, co tak naprawdę kryje się za ich zamkniętymi bramami. Wyobraź sobie, że jesteś rycerzem, który staje przed nie lada wyzwaniem – nie tylko pojedynczym zamkiem, ale całą serią pałaców, gdzie każda księżniczka ma swoją unikalną osobowość i historię. Jak w życiu, nigdy nie jest tak, jak się wydaje!
Szczerze mówiąc, gdy pierwszy raz odpaliłem tę grę, myślałem, że to będzie tylko kolejna słodka przygoda. Ale po kilku godzinach rozgrywki, czułem dreszczyk emocji, gdy odkrywałem, że każda księżniczka ma swoje tajemnice i wyzwania do pokonania. Dźwięki były tak realistyczne, że miałem wrażenie, jakbym rzeczywiście chodził po zamku, a nie siedział w swoim bałaganie z paczką chipsów w dłoni. Idealne połączenie zaryglowanych drzwi i walecznych potworów na każdym kroku.
Gra oferuje różnorodne tryby rozgrywki, zarówno w kooperacji z innymi graczami, jak i w rywalizacyjnych pojedynkach. Możesz grać z przyjaciółmi na jednym ekranie, co zawsze prowadzi do śmiesznych sytuacji, gdy próbujesz przekonać ich, że to ty jesteś lepszym rycerzem. Aha, i pamiętaj – nie wszystko, co błyszczy, jest złotem. Czasami myślisz, że uratowałeś księżniczkę, a ona wcale nie chce zniknąć z zamku!
Wielokrotnie, z każdą ukończoną misją, coraz bardziej lubiłem postaci, które spotykałem. Ich dialogi były pełne humoru i ironii – czasami czułem się, jakbym grał w interaktywną komedię romantyczną. Oczywiście, nie obyło się bez zgrzytów, bo niektóre reakcje NPC były niczym z najgorszych filmów romantycznych, ale hej, kto nie lubi się pośmiać z głupoty?
Generalnie, Księżniczki: Spotkanie to gra, która łączy w sobie przygodę, humor i nutkę dramatu. O ile dobrze pamiętam, można w niej także zbierać przedmioty, które otwierają nowe poziomy – a to zawsze motywuje do dalszej eksploracji. Gdybym miał ją porównać do innych tytułów, powiedziałbym, że to coś między Zelda a Kingdom Hearts. Tyle że z większą liczbą różowych sukienek i mniej potworów – przynajmniej na początku…
Więc, gotowy na to, by rzucić się w wir tej kolorowej przygody? Czas na Księżniczki: Spotkanie – bo kto nie chciałby uratować świata, a przy okazji przeżyć mnóstwo absurdalnych sytuacji?