Hordy potworów to gra, która przenosi nas w sam środek emocjonującej przygody, w której stawiamy czoła niekończącym się falom potworów. Wyobraź sobie, że jesteś na polu bitwy, a z każdej strony otaczają cię krwiożercze bestie, które w każdej chwili mogą cię zjeść na śniadanie. To właśnie tutaj musisz wykazać się swoimi umiejętnościami i strategią, aby przetrwać!
Już od pierwszych minut rozgrywki poczułem dreszczyk emocji. Dźwięki otoczenia były tak realistyczne, że miałem wrażenie, że te potwory naprawdę czają się tuż za mną. A grafika? Cóż, przypomina mi to najlepsze momenty z gier typu Dark Souls, gdzie każdy krok to ryzyko. Co prawda, niektóre efekty specjalne przypominały mi moją starą konsolę, ale serdecznie to ignoruję – grunt, że potwory wyglądają mega odpychająco!
Mechanika gry jest naprawdę wciągająca. Możesz korzystać z różnych rodzajów broni – od mieczy, przez łuki, aż po magiczne różdżki. Naprawdę, jest w czym wybierać! W pewnym momencie, gdy miałem już dość czołgania się po ziemi, postanowiłem spróbować taktyki rzuć wszystko i uciekaj. I szczerze mówiąc, to działało! Z początku myślałem, że to złoty środek, ale szybko przypomniałem sobie, że bez strategii skończę jak ludzik w grze Among Us – bez głowy!
Gra oferuje również tryb kooperacji, w którym możemy razem z przyjaciółmi pokonywać te hordy. A wiecie, co jest najlepsze? Że można się wzajemnie ratować, gdy jeden z nas będzie za bardzo zajęty szukaniem skarbów, a drugi walczy z potworem. Generalnie, jest to świetna zabawa, o ile nie grasz z kimś, kto ma na imię Ninja, bo to nigdy nie kończy się dobrze…
Na koniec dodam, że Hordy potworów to gra, która potrafi dostarczyć mnóstwo radości, ale też i frustracji. Zdarzyło mi się parę razy umierać w absurdalny sposób – jak wtedy, gdy myślałem, że mogę skoczyć z wysokiego miejsca, a zakończyłem w objęciach potwora. No cóż, chyba tak bywa w naszym gamingowym życiu… Ale nie zrażajcie się, bo naprawdę warto spróbować – gotowi na to?