Doomsday Town to gra, która przenosi nas w postapokaliptyczny świat, gdzie chaos i kataklizmy są na porządku dziennym. W tej niezwykłej przygodzie wcielasz się w lidera grupy ocalałych, którzy muszą przetrwać w surowych warunkach, podejmując trudne decyzje i stawiając czoła różnorodnym wyzwaniom. Wyobraź sobie, że jesteś w małym miasteczku, które już w tytule sugeruje, że nie będzie łatwo – kto by pomyślał, że koniec świata mógłby wyglądać tak... jak w jakimś memie z internetu?
Ogromną zaletą Doomsday Town jest system zarządzania zasobami. Musisz dbać o jedzenie, wodę, schronienie i morale swojej społeczności. To jak prowadzenie własnego reality show, w którym każda decyzja może zakończyć się tragedią lub – co bardziej rzadkie – sukcesem. No bo wiesz, jak to jest, gdy na stole leży tylko zupa z robaków, a twoi ludzie zaczynają kręcić nosem…
Na początku miałem wrażenie, że gra to będzie tylko nudne zbieranie surowców. Ale z każdą minutą wciągałem się coraz bardziej. Czułem dreszczyk emocji, gdy musiałem wysłać grupę na ekspedycję do pobliskiego supermarketu, mając świadomość, że mogą się nie wrócić. O ile dobrze pamiętam, przy pierwszej próbie wysłałem moją paczkę nieudaczników… i to była porażka. Dzięki Bogu, że nie musiałem patrzeć w oczy moim znajomym, gdy przywracali ich do życia… w szpitalu, który już od lat był tylko ruina.
Warto również zwrócić uwagę na interakcje z innymi graczami. Możesz wspólnie budować bazy, handlować zasobami lub rywalizować o terytorium. W trybie kooperacji można grać z maksymalnie czterema osobami, co zamienia grę w prawdziwy zjazd przyjaciół z planszówkami – tyle że bez tej irytującej planszy, a więcej z bitewnymi wątkami. Generalnie, można się poczuć jak w rodzinie, gdzie każdy ma swoje zdanie... i robi, co chce!
Podsumowując, Doomsday Town to gra, która wciąga w swój mroczny, ale jednocześnie fascynujący świat. Gotowy na to, by wziąć sprawy w swoje ręce i stać się mistrzem przetrwania? Ja jestem gotowy na kolejne przygody, a ty? Może następnym razem, gdy spotkamy się przy wirtualnym ognisku, przyniesiesz jakieś jedzenie...?