Witajcie w najbardziej szalonym wyzwaniu od czasów, gdy ostatni raz próbowaliście nie zjeść drugiego kawałka pizzy! Squid 7 Challenge to gra, która przeniesie was w mroczny świat pełen niebezpieczeństw, tajemnic i... no właśnie, niezrozumiałych zasad, które sprawią, że poczujecie się jakbyście wpadli do wiru absurdu.
Na początku, gdy tylko uruchomiłem tę grę, pomyślałem: Co to za kraina? Czyżbym znowu wpadł w pułapkę absurdalnych memów? Ale po kilku minutach zrozumiałem, że to nie jest zwykła gra. To jakby Netflix połączył się z Mario i zaprosił do tańca kilka krwiożerczych ośmiornic. I to wszystko w oprawie graficznej, która wygląda jakby żywcem wyszła z lat 90., ale w dobrym sensie. Od razu poczułem dreszczyk emocji, gdy na ekranie pojawiły się pierwsze wyzwania.
Squid 7 Challenge oferuje zestaw mini-gier, które są zróżnicowane niczym zestaw z chipsami – od klasycznych zmagań w przetrwaniu po wymagające zwinności zadania, które sprawdzą, jak bardzo potrafisz skupić się na głupotach. I tak, każdy z waszych ruchów może zakończyć się triumfem lub totalną klapą. Szczerze mówiąc, czasami miałem wrażenie, że moja postać jest bardziej palantem niż bohaterem – nie raz wpadłem w pułapkę, myśląc, że to sprytny sposób na zdobycie punktów.
Nie da się ukryć, że największą frajdę z gry przynosi rywalizacja z innymi graczami. I to nie tylko online! Gra oferuje opcje lokalnej kooperacji, co oznacza, że możecie zaprosić przyjaciół na wspólne wyzwania. Pamiętam, jak moja siostra wygrała wszystko w pierwszej próbie, a ja... cóż, starałem się nie zjeść kontrolera ze złości. I to jest to, co sprawia, że Squid 7 Challenge jest tak wyjątkowe – jest pełne śmiechu, frustracji i, szczerze mówiąc, czasami łez (ale tylko takich ze śmiechu, obiecuję!).
Generalnie, jeżeli szukacie gry, która łączy w sobie elementy rywalizacji, humoru oraz absurdalnego wyzwania, to Squid 7 Challenge jest strzałem w dziesiątkę. Gotowi na szaleństwo? Przygotujcie się na morską przygodę, która na pewno wciągnie was na długie godziny! I pamiętajcie, aby nie jeść za dużo przekąsek podczas grania, bo… no, wiecie, jak to jest przy grach – czasami emocje biorą górę!