School Bus Racing to gra, która z pewnością wywoła uśmiech na twarzy każdego miłośnika szalonych wyścigów. Wyobraź sobie, że zamiast sportowego auta za kółkiem masz... szkolny autobus! Tak, to brzmi dziwnie, ale zaufaj mi - to jest właśnie to, co czyni tę grę tak wyjątkową i zabawną. W końcu kto nie chciałby poczuć się jak dzieciak, który zamiast nudnej drogi do szkoły, mknie po torach wyścigowych, wyprzedzając innych kierowców z bezcennym wyrazem twarzy?
Na początku, gdy pierwszy raz uruchomiłem School Bus Racing, myślałem, że to będzie tylko bezsensowna zabawa. Ale zaraz potem poczułem dreszczyk emocji, gdy mój autobus wskoczył w powietrze podczas skoku, a ja krzyczałem jakbym zdobywał złoty medal na olimpiadzie. Prowadzenie takiego kolosa to prawdziwa sztuka - w końcu trzeba umieć manewrować wśród przeszkód i wykorzystywać pełnię mocy silnika, żeby nie wylądować na drzewie. A uwierz mi, w tej grze łatwo się o to potknąć!
Jedną z najfajniejszych rzeczy w School Bus Racing jest możliwość gry z przyjaciółmi, zarówno lokalnie, jak i online. No i co najważniejsze, rywalizujemy nie tylko ze sobą, ale też z innymi graczami w trybie PvP! Nic nie pobije uczucia, gdy widzisz, jak twój przyjaciel z grymasem na twarzy, ląduje w rowie, bo zbyt mocno nacisnął pedał gazu. Czasami zastanawiam się, czy gra nie powinna być sprzedawana z ostrzeżeniem: Nie próbuj tego w prawdziwym życiu!
Grafika w grze jest kolorowa i pełna energii, a dźwięki... Cóż, są tak realistyczne, że miałem wrażenie, jakbym znowu wrócił do czasów szkolnych, kiedy to codziennie dojeżdżałem autobusem. W zasadzie, School Bus Racing przypomina mi trochę Mario Kart – tylko zamiast karykaturalnych postaci mamy tu szkolne autobusy, co dodaje całości nutki absurdalności. Czasami myślę, że to połączenie szaleństwa i nostalgii sprawia, że ta gra jest tak wciągająca.
Generalnie, jeżeli szukasz czegoś nietypowego i chcesz się pośmiać z przyjaciółmi, School Bus Racing to strzał w dziesiątkę! Czasem zapominam, że to tylko gra, a potem... no cóż, cóż może by się stało, gdyby wszyscy szkolni kierowcy po prostu wyścigowali się na co dzień? Przypuszczam, że w miastach byłoby mniej korków, ale więcej dziwnych sytuacji!