Witajcie, miłośnicy gier i kolorów! Przedstawiam Wam Paint Dropper – grę, która z pewnością rozbudzi w Was artystycznego ducha, nawet jeśli Wasze umiejętności malarskie kończą się na bazgraniu na zeszycie podczas nudnych lekcji. Jeśli kiedykolwiek marzyliście o tym, by zamienić ekran w płótno, to ta gra jest właśnie dla Was. W końcu, kto nie chciałby zostać najprawdziwszym malarzem, nie brudząc sobie rąk?
Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Paint Dropper to tylko zwykła gra o kolorach, to zapewniam Was, że wciągnie Was jak wir wody w zlewie. Mechanika gry jest prosta jak bułka z masłem. Wybierasz kolor, a następnie zanurzasz swój pędzel w wirtualnym pojemniku z farbą. Swoją drogą, czujecie ten zapach farby? Ja na pewno! :) Po chwili malujecie i tworzycie prawdziwe dzieła sztuki. Różne poziomy trudności sprawiają, że każdy znajdzie coś dla siebie – od początkujących po mistrzów pędzla. Czasem myślę, że nawet Picasso by się w tym odnalazł!
Pierwszy raz włączyłem tę grę w piątkowy wieczór, zmęczony po pracy, myśląc, że szybko położę się spać. Ale kiedy zobaczyłem, jak moje bazgroły zamieniają się w kolorowe obrazy, nie mogłem się oderwać! Czułem dreszczyk emocji, gdy moja pierwsza praca zaczęła nabierać kształtów. Oczywiście, nie obyło się bez zabawnych wpadek – próbowałem namalować kota, a wyszedł mi bardziej stwór z kosmosu… Ale wiecie, to jest część zabawy!
Gra oferuje różne tryby: możecie tworzyć sami lub zaprosić znajomych do współpracy. To idealny sposób na spędzenie czasu z ekipą, a przy okazji powalczyć o tytuł najlepszego malarza na świecie (chociaż, szczerze mówiąc, walka o ten tytuł jest dość absurdalna). Dzięki możliwości grania w trybie lokalnym lub online, nigdy nie będziecie się nudzić, nawet w długie zimowe wieczory.
Jest jedna rzecz, która mnie nieco irytuje – czasem kolory nie wychodzą dokładnie tak, jak bym chciał. Może za dużo używam niebieskiego? Hm… Ale wiecie, co? Mimo tych drobnych niedoskonałości, Paint Dropper potrafi rozbawić i wciągnąć jak najlepszy odcinek Waszego ulubionego serialu na Netflixie. Ostatecznie, życie jest zbyt krótkie, by się przejmować tym, czy Wasz kot wygląda jak kot czy jak nie wiem, stwór z innej galaktyki. Gotowi na to? Szykujcie pędzle i do dzieła!