Zoo Mahjong to gra, która połączy pasjonatów mahjonga i miłośników zwierząt w jedną, zaskakującą przygodę. Wyobraź sobie, że przenosisz się do magicznego zoo, gdzie twoim zadaniem jest łączenie kafelków z różnymi uroczymi zwierzakami. Tak, dobrze słyszysz! Zamiast klasycznych symboli, w grze pojawiają się wesołe małpki, lwy, hipopotamy i wiele innych, które sprawiają, że każda rozgrywka jest jak spacer po radosnym parku.
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem tę grę, myślałem, że to będzie nudne i jedynie dla dzieci. Ale szczerze mówiąc, po kilku minutach już nie mogłem się oderwać! Muzyka w tle była tak relaksująca, a grafika tak kolorowa, że poczułem się jakbym był na wakacjach w egzotycznym ogrodzie zoologicznym. Czułem dreszczyk emocji, gdy odkrywałem nowe kafelki i łączyłem je w pary. Wiesz, jak to jest - raz po raz wchodzisz w stan zen, a zaraz potem uświadamiasz sobie, że spędziłeś nad grą kilka godzin... I nagle co? już druga w nocy?
Gra oferuje różnorodne poziomy trudności, co sprawia, że zarówno nowicjusze, jak i doświadczeni gracze znajdą coś dla siebie. Generalnie, jest to idealny sposób na relaks po długim dniu, a jednocześnie nie jest tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Czasami miałem wrażenie, że te kafelki ze mną flirtują, bo co chwila udawało mi się połączyć wszystko, ale potem nagle zniknęły i utknąłem w labiryncie kolorowych płytek. Gdybym miał za to dostawać punkty, to pewnie byłbym królem mahjonga!
Co więcej, Zoo Mahjong pozwala mi także na rywalizację z innymi graczami, co dodaje odrobinę pikanterii do zabawy. Możesz zaprosić znajomych i sprawdzić, kto pierwsze zrealizuje wszystkie cele. O ile dobrze pamiętam, jest też opcja rozgrywki lokalnej, więc możecie grać razem na jednym ekranie, co zawsze prowadzi do śmiechu i niezłych żartów. Zaraz, to ty znowu zablokowałeś mi ruchy!?
Podsumowując, Zoo Mahjong to gra, która niewątpliwie zasługuje na twoją uwagę. Zmysły są pobudzone, śmiech toczy się bez końca, a czas płynie jak w radosnym zoo. Czasami zastanawiam się, czy nie mógłbym tak grać w pracy... Chyba jednak nie, bo szef mógłby się zdenerwować. Ale kto wie, może zebra jako hasło do logowania stanie się moim nowym motywacyjnym słowem!”